KOBIECOŚĆ I MĘSKOŚĆ, CZYLI CO?

KOBIECOŚĆ I MĘSKOŚĆ, CZYLI CO?

Kobiecość, męskość, szukamy definicji, ram, w które możemy zamknąć, zapakować pewne cechy aby zdefiniować pojęcia. Szukamy, bo ma nam to coś ułatwić, przybliżyć a może wyznaczyć granice, które dają iluzję poczucia bezpieczeństwa, wiedzy, złudnej pewności definicji... ...ale też próg, barierę, za którą niejako nie można się wychylić, od której nie powinno się odstawać, nie wolno być poza zbiorem określonych norm.

Jeśli opisujemy, definiujemy pojęcia to jednak zawsze przez pryzmat własnej osoby, osobistych potrzeb i marzeń, poziomu percepcji, doświadczeń i spotkań, obserwacji, gotowości do refleksji. A przecież jesteśmy tak różni od siebie. Nie tylko biologicznie, nie tylko jako kobiety i mężczyźni. Definicja wyznacza rodzaj autorytarnej normy, czasem z subtelnym podświadomym przekazem, a czasem kategorycznym komunikatem budującym stereotyp, co jest kobiece, a co męskie. 

Z poziomu psychologicznego, kulturowego czy społecznego niejako słyszymy: ,,musisz się zmieścić, dopasować, dostosować” lub ,,nie możesz, nie powinnaś, nie wolno”. A przecież jesteśmy tak różni. Posiadamy odmienny charakter, osobowość, doświadczenia, marzenia, potrzeby, talenty, predyspozycje,
kompetencje.


,, Być kobietą, być kobietą…” słyszymy piosenki, czytamy książki, słuchamy
autorytetów. ,,Prawdziwy mężczyzna” – zdarza się wychwycić w rozmowie o panu X, czy z filmu o superbohaterze.

 

KOBIECOŚĆ I MĘSKOŚĆ, CZYLI CO?

Z drugiej strony, zadaję sobie pytanie, na ile kobiety i mężczyźni w codziennym
zabieganym życiu postępują według jakiś norm społecznych jeśli chodzi o wyznaczenie owego wzorca męskości i kobiecości? Czy działają w obawie o nie przekroczenie tej normy, czasem podświadome, czasem mechaniczne, aby się zmieścić, utożsamić, wpasować?

Jak często postawa wynika z determinacji, znalezienia się w określonej sytuacji, braku jakiś cech u partnera życiowego, przedstawiciela płci przeciwnej? Jak często widzę przejęcie roli, zadania przez partnera, nie z wyboru, a raczej z odpowiedzialności, obowiązku, potrzeby chwili czy określonej sytuacji. Kobiety potrafią przejmować tak zwane męskie role, nie z chęci czy decyzji, ale w obliczu kryzysu męskości w znaczeniu mentalnym, rodzinnym, globalnym.

Wierzę, że prawdziwa kobiecość może realizować się jedynie w spotkaniu z realną męskością. Wtedy cechy przeciwstawne mogą zostać uszanowane, wybrzmieć silniej, mają klimat do uwidocznienia się, w kontraście, w zestawieniu z przeciwnym. 

Jak zderzenie barw przeciwstawnych. Kontrast symultaniczny – czerwony otoczony zielonym jest ,,bardziej czerwony” niż sam lub w zestawieniu z barwą podobną, i na odwrót. W palecie barw dość łatwo ów kontrast symultaniczny zbudować i wyeksponować. W życiu i relacjach, w spotkaniach dwóch osób, niestety dużo trudniej. 

Jednak trudno bez wzorca ideału szukać drogi, bez punktu odniesienia umieć decydować, co jest kompromisem do zaakceptowania, a co już jest za daleko dla nas, od ideału do którego próbujemy się zbliżyć. 

 

Kobiecość widziana jest różnie przez różne osoby. Z mojego punktu widzenia kobiecość może się w pełni realizować przy męskości. Tak gdzie jest harmonia pomiędzy jednym i drugim.  

Myślę, że kluczowe jest zadawanie sobie pytań i słuchanie odpowiedzi w prawdzie, chociaż przed sobą. Czy robię coś aby zaimponować innym, spełnić czyjeś oczekiwania, zmieścić się w standardzie, a może dlatego, że nie ma kto przejąć tej roli? Tylko czy to wybór. Czy działam w określony sposób, bo to jest ,,moje”, bo tego chcę, bo to własny styl, wzór, który mi się podoba. Jedno, czy mam warunki do bycia sobą, drugie czy mam odwagę. 

Sedno to wynik poznania siebie i prawdy indywidualnej, nieograniczonej
paradygmatami, stereotypami, normami społecznymi, poglądami i oczekiwaniami innych, często jakże autorytarnych w swych głosach. I jakkolwiek to banalne i proste, znów zaczynam od pytania siebie: jaka chcę być, jaką lubię być kobietą, co to dla mnie znaczy, jaka jestem prawdziwa? Kolejne pytania dotyczą tego, co fascynuje mnie u płci przeciwnej, u partnera, co dla mnie jest męskie? Moje wnętrze, potrzeby, pragnienia mają wytyczać kierunek pracy nad sobą, zgody na wolność bycia sobą – czasem może poza standardami. 

Czego szukam u partnera, aby móc uznać go jako męskiego i które jego cechy, może uznawane za kobiece, nie są dla mnie problemem. Dla mnie w związku, nie dla ludzi, którzy na nas patrzą. Dopóki nie zgodzę się na przyjęcie prawdy o sobie, na swoje ,,kobiece” i ,,męskie” cechy, które równolegle posiadam i łącze w kobiecym fizycznym ciele, do tego momentu, ciężko mi będzie przyjąć, że mężczyzna, z którym chcę być w relacji posiada również pierwiastek żeński. I to właśnie jest pełnia i prawda o osobie, człowieku – o mnie i o Tobie. 

Spotkanie w prawdzie, z szacunkiem i w zaufaniu może dać przestrzeń do prawdziwego czytania siebie nawzajem w związku, do rozwijania własnego potencjału, miłości, uczenia się siebie nawzajem, bez potrzeby zmieniania drugiego, często na siłę, czy tworzenia listy oczekiwań. Pozwala na odcięcie się od stereotypów i norm zbudowanych przez innych co ma uchodzić za ,,kobiece” czy ,,męskie”, a co absolutnie takim nie jest.

Zaczynając miałam plan opisać czego ja szukam w mężczyznach, uznając te cechy za męskie i co lubię pielęgnować w sobie, aby bardziej mieć poczucie zadbania o swoją kobiecość. Postanowiłam zostawić to dla siebie, ponieważ ma to znaczenie i jest ważne jedynie dla mnie, mojego rozwoju, mojej relacji z mężczyznami i dla mojego związku. 

Zostawiam to dla rozmów prywatnych i intymnych, czego i Wam życzę. Odważcie się być sobą, odważcie się szukać partnera, jakiego naprawdę Wy chcecie, nie obawiajcie się być prawdziwym przy nim i pozwólcie mu na bycie sobą w waszej obecności.
Dajmy sobie prawo do luksusu nie przyjęcia ścisłej definicji ,,kobiecości” i
,,męskości”, obrazu innych ludzi, ich standardów i norm, luksus i prawo własnych
poszukiwań.

Dodaj komentarz