CZY WSZYSTKO JEST W PRZESTRZENI INFORMACJI?

CZY WSZYSTKO JEST W PRZESTRZENI INFORMACJI?

Czy każda myśl, słowo, zdarzenie tworzy informację. Czy przysłowie "Słowo się rzekło, kobyła u płotu" jest prawdziwe? Czy istnieje tzw. Kronika Akaszy i czy to własnie z niej czerpiemy wiedzę zawartą w przestrzeni informacji?

Gdy w letni, bezwietrzny dzień wrzucisz kamień na środek stawu, powstaną kręgi. Fale będą łagodnie rozchodziły się, jedna za drugą, płynąc w stronę brzegu…


Powstało zaburzenie (kamień wpadł do wody) i informacja o nim, objaw, rozchodzi się we wszystkie strony z prędkością płynącej fali po powierzchni stawu. Powstała informacja o tym wydarzeniu, koncentrycznie płynąca we wszystkie strony do brzegu. Ale ta informacja była też przeniesiona wewnątrz stawu, pod wodą. Zaburzenie wywołało dźwięk, który dla ryb był odebrany znacznie wcześniej, niż ruch fali po powierzchni. Ten dźwięk również rozchodził się oddalając się od miejsca
zaburzenia. A ptaki w powietrzu? 

Nie usłyszały plusku wpadającego kamienia? Także dotarła do nich informacja – dźwięk przeniesiony falowaniem powietrza.
Upadek kamienia do wody wywołał zaburzenie. Powstała INFORMACJA, która była niesiona we wszystkich kierunkach, różnymi nośnikami, z różną energią.


Ale fala po wodzie dotarła do brzegu i zanikła. A może jeszcze wcześniej jej malejąca amplituda wygasła na skutek wytracania energii i rozpłynęła się w płaskiej powierzchni stawu. Dźwięk pod wodą pojawił się i zniknął, pewnie bez echa. Ruch powietrza przeniósł dźwięk nad stawem, ale i on
zanikł szybko. Czy zaburzenie dotarło do dna stawu i wprawiło w choćby najmniejsze drgania jego dno?

 Prawdopodobnie w minimalny sposób tak – może bardzo czułe przyrządy do pomiarów
sejsmicznych mogłyby to zarejestrować. Jeśli tak, to czy ta informacja poszła dalej? Gdzie?


Kamień wpadający do wody wywołał fale. Fale rozchodziły się z różnymi prędkościami w różnych ośrodkach i zanikały wytracając energię. 


A gdyby wpadający kamień obserwował człowiek z wysokiego mostu. Na stawie w dole pojawiły się
kręgi. Nie musi słyszeć chlupotu wpadającego kamienia. 

Widzi światło odbijające się od wody i
dostrzega zaburzenie. Widzi INFORMACJĘ.

Jeżeli umieścimy człowieka wysoko, kilka kilometrów nad stawem, w balonie. Przez nowoczesną lunetę łatwo dostrzeże koncentryczne fale na stawie. Odbierze INFORMACJĘ. Gdy umieścimy obserwatora jeszcze dalej, na orbicie szpiegowskich satelitów. Sprawa wypadnie podobnie.

 Odbierze on INFORMACJĘ o zaburzeniu nawet z wysokości setek kilometrów od zdarzenia.


LOKALNE zaburzenie może być rejestrowane z tak dużej odległości? Tak. Powstała w ten sposób INFORMACJA może być rejestrowana z tak daleka? Tak. To tylko kwestia techniki, metody pomiarowej i czułości przyrządów.


Czy z innej planety można tę INFORMACJĘ odebrać? Tak, jeżeli są możliwości techniczne. Czy z innego układu gwiazd, czy z innej galaktyki też? TAK! Jeżeli tylko są możliwości techniczne!


Oczywiście można teraz dyskutować o zakłóceniach, utracie energii, rozdzielczości fal świetlnych i innych zjawiskach ograniczających odbiór tej informacji, ale w tym rozważaniu warto zwrócić uwagę na to, że:


1. POWSTAŁO ZABURZENIE;
2. Powstała INFORMACJA o nim przenoszona jest przez różne nośniki, z różną prędkością, we
wszystkich kierunkach;
3. INFORMACJA ta może być odebrana nawet w bardzo dużej odległości.

 

Warto teraz zwrócić uwagę na CZAS.


Prędkość rozchodzenia się fali po wodzie zależy od kilku czynników i wynosi mniej więcej kilka metrów na sekundę. Oznacza to, że obserwator fali na brzegu stawu odbierze informację o upadku kamienia po kilku lub kilkunastu sekundach, w zależności od długości rzutu.

W powietrzu dźwięk rozchodzi się z prędkością około 1/3 km na sekundę. Zatem plusk upadającego kamienia będzie słyszany wcześniej.


Gdyby obserwator dotknął uchem powierzchni wody, pewnie dźwięk zaburzenia usłyszałby jeszcze
wcześniej, ponieważ prędkość rozchodzenia się dźwięku w wodzie jest prawie 5 razy większa, niż w powietrzu.


A jeżeli obserwator patrzy na wpadający do wody kamień, to ta informacja dotrze do niego jeszcze
szybciej, z prędkością światła w powietrzu.
To samo zaburzenie może być rejestrowane na różne sposoby, w różnym czasie. Ta sama INFORMACJA może być odebrana na różne sposoby, w różnym czasie.


Jeżeli będziemy oddalali się od zaburzenia, coraz dalej i dalej. Pomińmy problem utraty energii, zakłóceń i innych kwestii (takich jak np. schematy myślowe), oddalmy się dalej, niż znane nam planety, do wybranej gwiazdy. Gwiazda „X” niech będzie odległa o 20 lat świetlnych. Tyle czasu potrzebuje światło, aby dotrzeć tam z prędkością około 300 tys. km na sekundę.


Upadek kamienia do wody zostanie zarejestrowany po 20 latach od czasu, gdy nastąpił on na Ziemi.


Dla obserwatora w pobliżu wybranej przez nas gwiazdy „X” będzie to zdarzenie TERAZ. Odbierze on INFORMACJĘ, która powstała 20 lat temu i dalej niesie się z prędkością światła w kosmos, w wszechświat, w przestrzeń istnienia.


WIEMY, że to tak działa. Budowane są coraz doskonalsze przyrządy obserwacyjne pozwalające rejestrować różnego rodzaju sygnały z najdalszych stron kosmosu. Biorąc pod uwagę współczesną wiedzę o prędkości rozchodzenia się fal w przestrzeni kosmicznej, sygnał od dalekich obiektów
dobiega do nas po milionach a nawet miliardach lat.

 Odbieramy powstałą wówczas INFORMACJĘ, która jest dla nas rejestrowana TERAZ.


Jeżeli tak, to oznacza, że obserwator w pobliżu gwiazdy „X” może obserwować nasze poczynania 20 lat temu. Nasze porażki, decyzje, uniesienia i zwątpienia. Widzi żyjących jeszcze wtedy naszych bliskich, uczestniczy w naszych wyprawach wakacyjnych, naszych kłótniach, naszych
zwycięstwach… Czy to nie jest zadziwiające? Każda chwila naszego życia powoduje zaburzenia, czyli tworzy informację, która z podanego schematu może być odczytana po latach, milionach lat, miliardach…To tylko możliwości techniczne są ograniczeniem. Czy w takim razie INFORMACJA jest „nieśmiertelna”?


Jeżeli nasze życie związane jest z zaburzeniami i tworzeniem INFORMACJI, to nie jesteśmy w ten sposób „nieśmiertelni? Przecież za miliard lat obserwator może podglądać co robiłem w saunie parowej w piątek…

Tu jest SEDNO TEGO ROZWAŻANIA: 

Każde zdarzenie, nawet najmniejsze, tworzy INFORMACJĘ. Informacja ta rozchodzi się we wszechświecie różnymi drogami, różnymi ośrodkami (nie wszystkie możemy znać jeszcze), ale JEST i jest DO ODZYSKANIA. To „tylko” sprawy techniczne.

Jeżeli więc zgodzimy się, że INFORMACJA JEST i istnieje jako zaburzenie (np. fala elektromagnetyczna czy zakrzywienie czasoprzestrzeni), zatem tworzy się PRZESTRZEŃ
INFORMACJI do której dostęp zależy (w skrócie) od możliwości technicznych.

Jeżeli uwzględnimy względność czasu i pojęcia zakrzywienia czasoprzestrzeni – rejestrowane we współczesnej fizyce kwantowej, to można postawić tezę, że dostęp do PRZESTRZENI INFORMACJI możliwy jest dla obserwatora, bez względu na jego odległość od punktu zaburzenia.

Czy to nie oznacza że w PRZESTRZENI INFORMACJI mamy dostęp do swoistej „Kroniki Akaszy”?
Jeżeli przyjmiemy że „Kroniki Akaszy to energetyczny odcisk każdej myśli, działania, emocji i doświadczenia, które kiedykolwiek pojawiły się w czasie i przestrzeni. Można je również rozumieć jako odciski wszystkich doświadczeń całego życia we wszystkich rzeczywistościach.”
( https://akademiaducha.pl/kroniki-akaszy-czym-sa/ ) – to tak się właśnie dzieje! Ta INFORMACJA o każdym działaniu, zaburzeniu rozchodzi się we wszechświecie. 

A jeżeli uznamy, że myśli tworzą emocje, emocje tworzą energię, energia wywołuje zaburzenia, zaburzenia tworzą INFORMACJĘ – to powstaje PRZESTRZEŃ INFORMACJI, która gromadzi wszystkie te stany.

Jeżeli doświadczamy względności czasu (np. rejestrowany jest inny upływ czasu w zależności od odległości od dużych mas. Deklarowane są wyniki różnych pomiarów upływu czasu na różnych wysokościach na powierzchni Ziemi. Czas zależy też od prędkości), to odległość też wydaje się względna.
Jeżeli czas i odległość są względne, to obserwator posiadający odpowiednie możliwości techniczne (a może mentalne?) może podróżować w „Kronice Akaszy” w przeszłość, w prawdopodobnie dowolnym zakresie.

Może to jest wskazówka do interpretacji „widzących, wróżbitów, jasnowidzów, wiedźm” itd.? Może człowiek może korzystać z PRZESTRZENI INFORMACJI jeżeli nastawi się do tego mentalnie?
Jeżeli uruchomi ukryte zmysły?

Czy spektakularne dokonania niektórych ludzi nie są wskazówką (Srinivasa Ramanujan – genialny
matematyk – samouk, mawiał, że bogini  Namagiri  zsyła mu natchnienie, wzory i wyniki w snach –
https://pl.wikipedia.org/wiki/Srinivasa_Ramanujan , Tesla, Edgar Cayce )?

A jak z przyszłością?

Zanim nie powstanie zaburzenie, nie ma INFORMACJI. W przestrzeni trójwymiarowej opartej na kartezjańskim układzie współrzędnych, wyprzedzenie zaburzenia nie wydaje się możliwe. Ale czy nasza przestrzeń jest tylko trójwymiarowa? Jeżeli jest obszar w którym jest np. antymateria? Jeżeli
rejestrujemy zwalnianie czasu w zależności np. od prędkości czy pola grawitacyjnego, to czy nie ma możliwości przyspieszania czasu?


Astronauta oddalający się od Ziemi z wysoką prędkością wolniej się starzeje i jego upływ czasu z punktu widzenia Ziemian jest wolniejszy. Astronauta ten „obserwując” Ziemian dostrzeże przyspieszenie czasu, ludzi biegnących wciąż, zmieniających się gwałtownie, umierających i
rodzących się nowych. Ze swojego punktu widzenia rejestruje TERAZ przyszłość, która dla niego też pewnie tak by przebiegała, gdyby pozostał na Ziemi. 

Odczytuje INFORMACJĘ, która – gdyby pozostał w poprzednim układzie, na Ziemi – była jego PRZYSZŁOŚCIĄ. Zatem wgląd w PRZYSZŁOŚĆ jest możliwy, to tylko kwestia techniki realizacji.


W automatyce wykorzystywany jest rachunek na tzw. liczbach urojonych. Liczba urojona –  liczba zespolona , która podniesiona do  kwadratu  daje wartość rzeczywistą ujemną
[https://pl.wikipedia.org/wiki/Liczby_urojone#:~:text=Liczby%20urojone.%20Liczba%20urojona%20%E2%80%93%20liczba%20zespolon a%2C%20kt%C3%B3ra,wprowadzone%20przez%20Girolama%20Cardana%20w%20XVI%20wieku%20]. 

Ta jakby „sztuczka matematyczna” przecząca ogólnym zasadom, ma ciekawą właściwość – sprawdza się w technice.
Mamy tu przykład pokazujący, jak warto nagiąć sztywne reguły, aby wytłumaczyć zjawiska techniczne lepiej.
Czy w naszych rachunkach nie ma więcej takich „sztuczek”? Pojęcie nieskończoności jest wygodne obliczeniowo, ale czy rzeczywiste? Nie potrafimy dzielić przez zero, ale może to wymaga obalenia kolejnego schematu? 

Czy prędkość światła w próżni (próżni? Czy w kosmosie jest próżnia? Czy tam rzeczywiście nic nie ma? Nie ma atomów materii ani energii? Czy faktycznie jest zero absolutne?) jest
największą możliwą prędkością? Czy może jest jak fala, rozchodząca się w swoistym eterze (ośrodku, analogicznym jak woda, ziemia czy powietrze)? A jeżeli fale elektromagnetyczne i fale grawitacyjne nie są jedynym nośnikiem informacji w kosmosie?


Schematyczne myślenie stanowi często ograniczenie. Doświadczenie INFORMACJI, która powstaje
w każdej chwili życia i jest do odczytania, przesuwa horyzont myślenia.

Dodaj komentarz